8 kwietnia 2014

Rozdział 23

— Już święta tuż, święta tuż! Choinkę stroić czas! Gwiazdka mruga znów na niebie, czarem kusi blaaask! Każdy elf uwija się, z prezentem zdążyć chce…
— Lou, czy ty możesz się w końcu zamknąć? – przerwałam jego niemiłosierne wrzaski upodobniające się do śpiewu, trwające niespełna dwadzieścia minut. Ile tak można?!  Odłożyłam swój podręcznik od biologii na puste miejsce obok i w planach miałam uspokojenie rozśpiewanego Tomlinson’a.
— Wyluzuj. Święta są raz do roku, więc trzeba się cieszyć. Odłóż te nudne książki i chodź śpiewać razem ze mną! – wrzasnął energicznie skacząc lekko ku górze. Westchnęłam bezradnie, przecierając się dłonią po czole. On jest po prostu nie możliwy.
— Chciałabym odpocząć, ale narazie studia mi na to nie pozwalają. Zaraz po Nowym Roku piszę pracę semestralną, więc chcę być przygotowana jak najlepiej – odpowiedziałam, a Louis tylko ziewnął. — Poza tym do Świąt mamy calutki jeden dzień. Zdążysz zapewne pośpiewać – uśmiechnęłam się do chłopaka, i wzięłam do ręki z powrotem swój podręcznik.
— Siedzisz w tych książkach odkąd wylecieliśmy z Dublina. Nie bolą cię oczy? Zrób sobie przerwę, Dix.
Westchnęłam przeciągle i tylko pokręciłam głową.
— Przykro mi, Loui. Nie mam tyle wolnego co wy.
W pewnym momencie brunet podszedł do mnie i bezkarnie wyrwał mi książkę z rąk. Schował ją za plecy i uśmiechnął się cwaniacko.
— Musisz się rozerwać – stwierdził Tommo, bez jakiegokolwiek zastanowienia.
— Oddaj mi tę książkę, łaskawie cię proszę.
— Idziemy dziś na imprezę? Jutro mam urodziny, ale mogę wyprawić je o dzień wcześniej – wyznał, i wystawił mi język.
— Zwariowałeś! – Stwierdziłam, chichocząc pod nosem. Odkąd tylko pamiętam, to właśnie Louis miał najbardziej szalone pomysłu z całej ich paczki. — Nie mogę wyjść. Muszę się uczyć.
— Pouczysz się jutro, okay?
— Jutro jest Wigilia, Louis.
— To pojutrze?
— Boże Narodzenie.
— Za dwa dni?
— Nie ma mowy.
— Po świętach, co? Obiecuję, że ci pomogę – zaproponował z uśmiechem na ustach. — Byłem całkiem dobry z biologii…
— Zgoda – mruknęłam od niechcenia.
— Umowa stoi?
— Jak wolisz – oboje zaśmialiśmy się, aż w końcu doszliśmy do porozumienia.
Louis uśmiechnął się szeroko w moją stronę, a następnie mnie zbliżył się do mnie i przytulił.
— Teraz już możesz mi oddać książkę, prawda? – spytałam z nadzieją w głosie.
— Oddam ci ją po świętach. Pamiętasz naszą umowę? – spytał, wyszczerzając swoje zęby. Usiadł obok mnie i pomachał mi podręcznikiem przed samym nosem. Ugh. Czy on musi być tak wredny i uparty? Racja. Louis jest strasznie namolny i denerwujący, ale to wszystko tkwi w jego uroku. Za to go uwielbiam. Jest sobą, i to się liczy.
***
Na siłę próbowałam zapleść sobie warkocza. Pech chciał, że dzisiaj nic mi nie wychodziło. Zirytowana rozpuściłam włosy, przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam się kilkakrotnie do odbicia. Poprawiłam kreski, rzęsy maznęłam czarnym tuszem aż w końcu wyszłam z łazienki. Na górnym korytarzu spotkałam Louis’a i Liam’a, którzy aż zagwizdali na mój widok. Nie wiem co ich tak ruszyło, być może to, że był grudzień, a oni zobaczyli mnie w kusej sukience. Natomiast ja, nie widzę w tym nic dziwnego, żeby choć raz wyglądać dobrze. Minęłam chłopaków i po schodach zeszłam na dół. Do ręki wzięłam swój płaszcz, a następnie włożyłam go na siebie. Kiedy miałam zamiar złapać za metalową rączkę, poczułam lekkie ściśnięcie na ramieniu. Odwróciłam głowę i wzrokiem napotkałam Harr’ego i jego burzę, brązowych loków.
— Wychodzisz? – spytał, unosząc jedną brew do góry. — Nic nie wspominałaś – dodał po chwili, zakładając ręce wysoko na klatce piersiowej.
Był dziwny, i podejrzliwy. Cholera! Jak mogłam zapomnieć, powiedzieć mu, że umówiłam się z Troy’em i jego mamą? Gdzie ja miałam głowę? W chmurach?!
— Em… Taaaak… Tak. Zapomniałam ci powiedzieć, żee… Że dziś wychodzę – zaczęłam sama plątać się w swoich słowach. I wtedy, dałabym rękę uciąć, że już mnie przejrzał. Na wylot.
— Dokąd?
— Umówiłam się – mruknęłam, starając się nie patrzeć mu w oczy.
— Z kim? – pytał uparcie.
— Nie ważne – odpowiedziałam szybko.
— Owszem. Dla mnie bardzo ważne.
— Harry. Nie muszę ci się ze wszystkiego spowiadać. Wychodzę, i wrócę za kilka godzin – zaapelowałam, przekładając swoją torebkę przez ramię.
— Wiesz… Chciałbym po prostu wiedzieć, z kim umawiasz się za moimi plecami – stwierdził? Oparł się o pobliską ścianę. Spojrzał na mnie z góry na dół i uniósł tylko brwi w jakimś znaczącym geście.
— Umówiłam się z Troy’em. I jego mamą. Jedziemy do szpitala – wyjaśniłam pokrótce, uśmiechając się nieśmiało. — Teraz możesz zacząć mnie śledzić – dodałam. I wiem, że było to nieodpowiednie, dlatego natychmiast ugryzłam się w język.
— Pf. Co za bzdura! Przecież nie będę cię śledził – prychnął, śmiejąc się dość sarkastycznie. A jego zielone tęczówki zabłyszczały jak małe iskiereczki.
— Uważaj, bo ci uwierzę – bąknęłam pod nosem, wywracając oczami.
Szczerze powiedziawszy nie miałam ochoty ani zamiaru kłócić się teraz z Harr’ym. Obiecałam Troy’owi, że pojadę z nim do szpitala w odwiedziny jego ojca. Tak zrobię. Nie chcę się niepotrzebnie denerwować, dlatego muszę jak najszybciej skończyć tą bezsensowną rozmowę, prowadzącą do niczego.
— Słońce, nie chcę się kłócić…
— A kto się kłóci?
— Dix…
— Faktycznie, masz rację. Przepraszam. Chcesz iść ze mną?
— Ufam ci – wyznał bez jakiegokolwiek zastanowienia.
Zbliżył się do mnie, złapał w talii i pocałował w sam czubek głowy.
— Jak będziesz chciała wracać, to zadzwoń. Przyjadę po ciebie w każdej chwili.
— Na pewno nie chcesz jechać ze mną?
— Wolałbym nie robić sobie problemów. Nie chciałbym przypadkiem pobić twojego przyjaciela – mruknął, śmiejąc się pod nosem.
— Przestań, Harry!
— Żartowałem – przyznał się, nie przerywając śmiechu. — Leć, bo się spóźnisz.
— Do zobaczenia – powiedziałam i ucałowałam go w policzek.
— Do wieczora, piękna.
(…)
Po dwudziestu minutach mojego zimowego spaceru, dotarłam pod blok mieszkalny ciotki Troy’a. Zadzwoniłam do domofonu, i zostałam zaproszona na górę. Podali mi numer mieszkania, i kazali zapukać do drzwi. Tak więc uczyniłam. Weszłam na drugie piętro, odszukałam drzwi z numerem 25 i nacisnęłam dzwonek. Już po kilku chwilach w progu stanął brunet, a kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się i pocałował w policzek.
— Jesteś gotowa? – Spytał, zamykając drzwi.
— Tak – odpowiedziałam. — Twoja mama z nami nie jedzie?
— Pojechała wcześniej. Spotkamy ją na miejscu – oznajmił. I zeszliśmy po schodach na dół. Jak na gentelmena przystało, otworzył mi drzwi i przepuścił w przejściu. — To zaledwie dziesięć minut drogi stąd. Przejdziemy się, dobrze?
— Oczywiście, że tak.
— Jak minął dzień? Harry nie miał nic przeciwko, żebyś wyszła?
Mruknęłam pod nosem, a on się zaśmiał.
— Okay. Wszystko rozumiem. Nie musisz już nic mówić, ale moim zdaniem trochę przesadza, nie sądzisz?
— Yeah. Przepraszam cię za niego. Zazwyczaj nie rzuca się na moich przyjaciół bez powodu…
— Zazwyczaj? Claudia, serio? To jest już obsesja…
Westchnęłam głośno i w duchu przyznałam mu rację.
— To co mam zrobić?
— Porozmawiaj z nim. Gdybym ja miał taką dziewczynę jak ty, też byłbym o nią zazdrosny – wyznał, chowając ręce do swojej kurtki.
 — My… Ja… J-ja z nim nie jestem.
— A to możliwe w ogóle?
— Próbowaliśmy być razem, ale nie było nam dane. Próbowałam też być z Zayn’em, ale sam wiesz, że mnie oszukał. Teraz pojawił się Harry i zaczynamy od nowa… Gdzieś pomiędzy nami, przeplata się Zayn, i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć…
Westchnęłam, i sięgnęłam do swojej torebki, w celu wyciągnięcia kartki. List, który dostałam prawdopodobnie od Zayn’a namieszał nieco w mojej głowie. Jednak to nie zmienia faktu, że jest dupkiem. Nie ufam mu ani trochę. Zbyt bardzo mnie zranił, dlatego. Podałam Troy’owi zgiętą karteczkę, a on bez wahania zaczął ją czytać. Zagwizdał po przeczytaniu i zdziwiony spojrzał się na mnie.
— Skąd wiesz, że to właśnie on go napisał?
— Na końcu podpisał się swoimi inicjałami.
— Równie dobrze ktoś inny mógł go napisać – zaproponował, oddając mi pogięty liścik.
Wywróciłam oczami i zatrzymałam się. Karteczkę schowałam do płaszcza, i kontynuowałam.
— Kogo masz na myśli? – spytałam podejrzliwie. Cóż. Może i Troy ma rację? Może ktoś, chce mi zrobić na złość podszywając się pod Zayn’a? Może ktoś chce, abym nie była z Harr’ym?
— A Louis? Mógł to zrobić. Okłamał cię raz, więc może zrobić to znowu… Prawda?
— Nieee – zaprzeczyłam, kręcąc głową. — Nie sądzę, że byłby zdolny do czegoś takiego. Od rozmowy w szpitalu jest fair wobec mnie – wyjaśniłam, a on potakiwał.
— No, a co z tą Megan? Brałaś ją pod uwagę?
— Megan? Nie zna mojego adresu, więc jak miałaby to zrobić?
— Słuchaj… Dla chcącego nic trudnego. Mogła skontaktować się z Zayn’em i razem knują jakiś spisek przeciwko tobie.
— Chyba nie sądzisz, że byliby tak lekkomyślni?
— Nie ma rzeczy niemożliwych, Dix.
— Najlepszym rozwiązaniem będzie spytanie wprost Zayn’a czy ma coś wspólnego z listem. Tak tylko dowiem się prawdy.
Troy westchnął, obejmując mnie ramieniem.
— Co zrobisz jeśli, to on okaże się autorem listu?
— A powinnam coś robić…?
(…)
W tym samym czasie

— Hey! Chłopaki, gdzie alkohol? – Krzyknął Niall, który właśnie wychodził z pomieszczenia, zwanego potocznie kuchnią. W ręku trzymał paczkę żelek, którą aktualnie konsumował.
— A w piwnicy sprawdzałeś? – Odpowiedział mu Louis, który razem z Ashley i Eleanor był pochłonięty przygotowaniami do wieczornej imprezy.
— Sprawdzałem – oznajmił, stając w progu. — A zapasy w schowku?
— Skończyły się – odezwał się Liam, który właśnie wszedł do salonu z różnego typu przekąskami. Chipsy, paluszki, świetnie przydadzą się na dziś wieczór.
— Wróciła już Claudia? – wtrącił Harry, stając tuż obok Niall’a.
 — Jeszcze nie – odpowiedział mu Niall, kończąc zajadanie się żelkami. — Zmartwiony? Mogę do niej zadzwonić, jeśli chcesz.
— Harry jest zazdrosny o to, że Claudia wyszła gdzieś z tym Troy’em. Chodzi cały dzień nabuzowany i nie może znaleźć sobie miejsca – wtrącił się Louis, przyczepiając kolejny z rzędu balon.
— Hey! Odczepcie się! – Harry był już wystarczająco zdenerwowany. Był ciekaw, co robi jego ukochana. Po części, ufał jej, ale bał się, że może wydarzyć się coś nieodpowiedniego.
— Zamiast użalać się nad sobą, przydaj się do czegoś i pomóż nam – powiedział niebieskooki brunet. Podszedł do niego i wręczył mu w dłoń garść balonów, które trzeba było nadmuchać.
— Widzieliście gdzieś Zayn’a? – Spytał Niall, otwierając kolejną z rzędu paczkę żelek.
— Tutaj jestem – odpowiedział chłodno Mulat, kiedy schodził właśnie ze schodów. — Jadę do sklepu, a przy okazji kupię alkohol. Potrzebujecie jeszcze czegoś?
Towarzystwo pokręciło głowami. Zayn być może podsłuchał ich rozmowę i celowo opuścił mieszkanie. Cóż. Tego nikt się nie dowie. Mulat ubrał się, i wyszedł bez słowa.
***
Odwiedziny u ojca Troy’a nie trwały długo. Siedzieliśmy u niego dobrą godzinę, z czego z kolei mama Troy’a zabrała nas na gorącą czekoladę i kremówki. Pamiętam, gdy byliśmy młodsi, często chodziliśmy po szkole na gorącą czekoladę. A tą, którą przyrządzała pani Blanco była najlepsza w świecie. W kawiarni przesiedzieliśmy niezbyt długo, bo mama Troy’a musiała iść załatwiać sprawy związane z tymczasową przeprowadzką. Zostawiła nas samych, życząc miłej zabawy. I tak zleciała kolejna godzina, gdzie ponownie zahaczyliśmy o Starbucks’a. Po wielokrotnych namowach dałam się skusić na małe cappuccino. Ramię w ramię przemierzałam zaśnieżone ulice razem z moim przyjacielem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Śmialiśmy się z każdej napotkanej rzeczy, albo miny, gdy któreś z nas ją zrobiło. Dzięki niemu, mogłam odetchnąć. Nie musiałam martwić się o to, czy Harry albo Zayn są zazdrośni. Troy’a znam od dziecka, i tylko on zna mnie od podstaw. W głębi, cieszę się, że mam takiego przyjaciela jak on, i wiem, że mogę na nim polegać. Kiedy dochodziliśmy do jednego z przystanków, tuż obok nas przejechało czarne BMW. W pewnym momencie zwolnił, i zawrócił na najbliższym skrzyżowaniu.
— Czyżby królewicz się obudził? – zażartował Troy, i razem ze mną się zatrzymał. Mrużąc oczy, przyglądałam się znajomemu samochodowi. Pojazd podjechał bliżej i zatrzymał się tuż przy nas. Przyciemniana szyba zniżyła się od strony pasażera, a ja ujrzałam Zayn’a, który właśnie kończył wypalać papierosa.
— Wskakuj – zwrócił się do mnie, na co ja prychnęłam.
— Po co?
— Jedziemy do domu. Nie każ mi używać siły, kocie – powiedział chłodno i spokojnie.
Troy słysząc słowa Zayn’a roześmiał się głośno. Czy on sobie ze mnie żartuje? Za kogo on się uważa, by mówić mi, co mam robić?
— Słucham? – spytałam, krzywiąc się.
— Słyszałaś. Pożegnaj się ładnie z kolegą, i wsiadaj do auta – powiedział, a raczej rozkazał.
Powiedzcie proszę, że to jest jakiś nieśmieszny żart. Kim on jest, do cholery?! Moim panem, władcą, chłopakiem? Nie! On jest dla mnie nikim. Powtarzam: N I K I M.
— A ty co się śmiejesz? Mam ozdobić ci tą ładną buźkę? – syknął w stronę mojego przyjaciela.
— Hey, hey! Hamuj się! – Krzyknęłam w stronę kierowcy. A on mnie po prostu wyśmiał.
— Jak wsiądziesz do tego pieprzonego wozu, to nie będzie żadnego problemu. Wejdziesz sama, czy mam ci pomóc?
Oblałam Troy’a przepraszającym spojrzeniem, przytuliłam go lekko i wsiadłam do samochodu Malik’a. Szepnęłam w stronę chłopaka, żeby się nie martwił, i że odezwę się później. On, tylko uśmiechnął się i odszedł.
A Zayn z piskiem opon ruszył w stronę posiadłości One Direction. Przez całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie słowem. To już druga taka sytuacja, w której jesteśmy z sobą sam na sam. To krępujące. Milczymy. Milczymy, bo nie mam już o czym rozmawiać. Zbyt wiele się wydarzyło, żeby móc spojrzeć na siebie normalnie. Prawda jest taka, że już nic nie będzie normalne. Moje relacje z Zayn’em nie będą tak spójne jak kiedyś. I mimo, że było to kłamstwem było naprawdę miło. Właśnie, było. Za bardzo wracam do przeszłości, i to jest moją wadą. Zakrzątam sobie głowę sprawami, o których powinnam była już dawno zapomnieć. Minęło kilka chwil, i znaleźliśmy się pod domem. Brunet zgasił silnik, i odpiął pas.

— Przepraszam za swoje zachowanie.

Mruknął coś jakby sam do siebie. Zayn zacisnął palce na swojej kierownicy, a ja tylko cicho westchnęłam. Zatrzepotałam rzęsami, by się przypadkiem nie rozkleić. Nie chciałam wdawać się z nim jakiekolwiek dyskusje. Nie chciałam go widzieć. Nie chciałam go słuchać. Każde słowo wydostając się w jego ust, to kłamstwo. Kłamstwo to też pewien sposób życia. Owszem, w wyjątkowych sytuacjach jest potrzebne. Niektórzy lubią się w nim obracać, ale do przesady. Po co kłamać?
— To już nie ma znaczenia.
Odpięłam pas, wzięłam do ręki swoją torebkę i wyszłam z jego samochodu. Nie wiem, czy jeszcze coś do mnie mówił, bo nie słyszałam, gdyż weszłam do domu. Zdjęłam buty i rozpięłam płaszcz. Wchodząc do salonu zobaczyłam swoich przyjaciół, przygotowujących się do imprezy.
— Przyprowadziłem zgubę – zakomunikował zachrypnięty głos Zayn’a tuż za mną. Czy on musi tak zaśmiecać mi głowę? Chcę o nim nie myśleć, ale najzwyczajniej w świecie, nie potrafię. Dlaczego?
— Jestem twoim psem, że musisz mnie przyprowadzać?
Syknęłam kąśliwie w jego stronę, wymijając go w progu. Zdjęłam swój płaszcz w korytarzu i weszłam po schodach na górę, kierując się prosto do swojego pokoju. Zatrzasnęłam za sobą drzwi, a torebkę rzuciłam gdzieś na łóżko. Podeszłam do okna, otworzyłam je na oścież i usiadłam na parapecie. Schowałam twarz w dłoniach i oddychałam bardzo głęboko. Czy to wszystko musi być takie trudne?
(…)
Od ponad dwóch godzin w najlepsze trwa impreza urodzinowy Louis’a. A ja zamknęłam się w pokoju z butelką wina i topię swoje smutki. Usiadłam ponownie na paracie i obserwowałam Londyn nocą. Tym razem przez zamkniętą szybę. Cisza jest najgorszą jak i zarazem najboleśniejszą rzeczą jaka może istnieć na świecie. Milczenie boli bardziej od urazy czy też wjechania komuś na psychikę. Dokończyłam picie czerwonego wina, i odstawiłam butelkę naprzeciw siebie. Zaśmiałam się głośno, czując jak alkohol uderza mi do głowy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak dawno niczego nie piłam. Usłyszałam pukanie. Pukanie do moich drzwi. Nie odpowiedziałam, ale za to usłyszałam, jak ktoś wszedł do pomieszczenia.
— Upijasz się?
Usłyszałam chłodny, zachrypnięty głos Harr’ego. Podszedł bliżej, a ja odwróciłam głowę. Posłałam mu lekki uśmiech, a on to odwzajemnił. Wyciągnął dłoń w moim kierunku, abym mogła bez problemu zejść z parapetu. Złapałam się jego dłoni, i już po chwili byłam przyparta do jego klatki piersiowej, z której biło liczne ciepło.
Oplotłam dłonie wokół jego karku, a on objął mnie delikatnie w talii. Po kilku sekundach, w ciszy, nasze ciała zaczęły się kołysać. A jedyne co można było usłyszeć to bicie naszych serc, i wzajemnie mieszające się oddechy. Uśmiechnęłam się pod nosem, a wtedy on spojrzał mi w oczy. I mimo, że w pokoju panował pół mrok, a jedynym światłem jakie padało to księżyc i pobliska latarnia, to i tak dostrzegłam te małe iskierki w jego zielonych jak szmaragd oczach.
Dzisiejszy wieczór na zawsze utkwi ci w pamięci – szepnął prosto do mych ust.
Po usłyszeniu tych słów strach mnie paraliżował. Przełknęłam ślinę, ale nie odpowiedziałam nic. W milczeniu wpatrywaliśmy sobie w oczy, od czasu do czasu uśmiechając się do siebie. Harry odgarnął pasmo moich blond włosów za ucho, i z delikatnością zaczął gładzić mój policzek. Zbliżył się, i musnął moje wargi. A ciepło, które dostałam rozlało się po całym ciele.
Odezwał się zachrypniętym głosem. Złapał mnie za dłoń, i opuściliśmy mój pokój w dobrych humorach. Zeszliśmy po schodach, a moim oczom ukazał się salon przepełniony pijanymi i tańczącymi ludźmi. Niall nie traci czasu na podrywanie Brendy. Louis tańczy z Eleanor. Liam rozmawia z moją Ashley… Zaraz. Co? Nawet Danielle, Sophia, Perrie i Megan przewijają się gdzieś w tańczącym tłumie. Brakuje tylko Zayn’a. Jego nigdy nie ma, kiedy jest potrzebny. Razem z brunetem wtopiliśmy się w tłum. Tańcząc w najlepsze na parkiecie z najprzystojniejszym mężczyzną w holu, czułam się rewelacyjnie. Podobało mi się to i nie miałam zamiaru tego przerywać. Widziałam jedynie zazdrosne spojrzenia dziewczyn zgromadzonych na sali, które mogłyby zabić gołymi rękoma, bo tańczę z ich idolem. Każda dziewczyna oddałaby wszystko, aby być na moim miejscu. A oprócz tego? Pijani i nieznani mi nastolatkowie i nic poza tym. Taniec, który tańczyłam ze Styles’em z chwili na chwilę stawał się coraz odważniejszy. Wprost erotyczny i pragnący pożądania. Jego dłonie z moich pleców zjechały na moje pośladki, a ja zamruczałam prosto w jego usta.
— Zapomniałem ci powiedziesz, że bardzo podobasz mi się w tej sukience – wysyczał prosto do moich ust. A następnie mnie pocałował. Czule i romantycznie. Zaplotłam dłonie na jego karku i podążałam w rytm muzyki. Dłoń chłopaka błądziła po moich plecach, badając każdy skrawek mojego ciała. Wiedziałam, że podobam się Harr’emu. Wiedziałam, że miał na myśli coś więcej niż tylko pocałunki. Widziałam w jego oczach, że ma na mnie ochotę. Każda część jego idealnego ciała pragnie mnie i z ledwością powstrzymuje się od tego, aby się na mnie nie rzucić. Jednak coś go hamuje, ale nie jestem w stanie wytłumaczyć co. W niespodziewanym dla mnie momencie chłopak przyciągnął mnie do siebie na tyle blisko, aby za chwilę móc złożyć pocałunek na moich malinowych ustach. Seksownie i zwinnie oblizał swoje wargi i uniósł jedną brew do góry, na co za chwilę uśmiechnął się. Dotknął dłonią mojego bladego policzka i na szyi złożył mi delikatny, ale ostrożny pocałunek. Tym samym spowodował, że przeszły mnie ciarki. Przytulił mnie od tyłu, a następnie przygryzł płatek mojego ucha. Złapał mnie za obie ręce i poprowadził w stronę kuchni. Usiadłam na blacie, a on stał obok mnie, wypiliśmy whisky z colą i nie traciliśmy czasu na słodzenie. Harry obdarowywał moje ciało czułymi pocałunkami, co bardzo mi się podobało.
— Zaraz wracam, królewno – mruknął do ucha, i zniknął za rogiem.
Przechyliłam szklaneczkę i duszkiem wypiłam pozostałości swojego płynu alkoholowego. Rozmasowałam swój kark, i na chwilę przymknęłam oczy. A kiedy je otworzyłam ujrzałam przed sobą Perrie i jej farbowane, blond włosy.
— O – zawołałam bezmyślnie. — Kogo moje piękne oczy widzą? Perrie Edwards we własnej osobie! – krzyknęłam, i zaczęłam stroić sobie żarty. — Zayn cię zaprosił? O, jakie to miłe z jego strony – zachichotałam, przytykając usta dłonią.
— Claudia, wiem, że jesteś pijana, i nie wiele informacji do ciebie teraz dotrze, ale proszę cię, wysłuchaj mnie – zaczęła blondynka, błagalnym głosem.
— Czemu sądzisz, że mam ochotę cię słuchać?
— Chcę powiedzieć ci coś… bardzo ważnego.
— No mów jak już musisz. Niech stracę kilka minut z mojego cennego życia – zagestykulowałam rękoma. Do szklanki ponownie wlałam whisky, i wrzuciłam trzy kostki lodu.
— Pamiętasz wakacje?
— Noooo
— I imprezę Zayn’a, po której nic nie pamiętał?
— Kojarzę. To wtedy pieprzył się z tobą, gdy ja zamartwiałam się gdzie jest, i co robi – syknęłam przez zęby.
Perrie westchnęła, i zabrała mi szklankę. Odstawiła ją obok mnie, i złapała mój podbródek, by spojrzeć prosto w oczy.
— Posłuchaj. Megan też była na tej imprezie..
— I co w związku z tym? – Spytałam chłodno.
— Nie spałam z Zayn’em. A on nie spał ze mną. Megan wrzuciła mu do drinka pigułkę gwałtu, a potem opowiedziała zmyśloną historyjkę. Między mną, a nim kompletnie nic nie zaszło. Wszystko co złe to intryga Megan, bo chce ci dopiec.
— Po co mi to mówisz, Perrie?
— Chciałam... żebyś znała prawdę. Należy ci się to.
— Do czego dążysz?
— Do tego, że Zayn od początku był uczciwy wobec ciebie. Ani razu cię nie oszukał. A jeśli działał przeciwko tobie, to kierowała nim tylko i wyłącznie Megan.




Od autorki: Cóż. Dziwnym trafem wyrabiam się z rozdziałami. Mam napływ energii i od groma pomysłów. Jak to wyjdzie w praktyce? Zobaczymy wkrótce :')Dziękuję za ponad 63.000 wejść na bloga. 58 obserwatorów... To ogromny sukces, a zawdzięczam go tylko wam. Martwi mnie tylko nagły spadek ilości komentarzy... Tym bardziej, że w ankiecie po prawej stronie odpowiedziało aż 86 osób! Czyli co, tyle osób czyta moje opowiadanie? Podoba się Wam one? Chcecie żebym pisała? Proszę, zostawcie po sobie jakiś ślad. Wtedy wiem, że robię coś dobrze, lub źle. ask.fm/foxifoxifoxi Kocham Was!!! I dziękuję za to, że jesteście.

18 komentarzy:

  1. Harry lekko przesadza z tą swoją zazdrością, wgl jestem za Claudią i Zayn'em :D No ale czekam na rozwój zdarzeń:) Ojj Perrie znowu namiesza jej w głowie chyba że nic nie będzie pamiętać przez alkohol ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 38 osób chce aby główna bohaterka była z Harr'ym, a 32 z Zayn'em.. Dlaczego wybieracie Zayn'a? Uważacie, że on bardziej pasuje do Claudii? :')

      Usuń
    2. Ja głosowałam za Zayn'em :) Dlaczego tak wybrałam? Bo uważam że pasują do siebie, już od samego początku widziałam ich razem i nie mogę sobie jakoś wyobrazić tego że jest z Harrym. Ale to tylko takie moje skromne zdanie. I tak będę czytać i zachwycać się każdym napisanym rozdziałem, nie zważając na to z kim będzie :)
      ale i tak kibicuję Claudii i Malikowi :)

      Usuń
    3. Claudia póki co nie jest z żadnym z nich. :') Dalej nie rozumiem... Lubicie aż tak bardzo Zayn'a?

      Usuń
    4. Ja osobišcie wolala bym Loczka ( chyba już sama nie wiem pogubilam się we własnych myślach ... Chciała bym Claudie z Hazzą ale potem dochodzi Zeyn i ten list a teraz Perri. Ale potem z nowu Loczek Ahh mam mieszane myšli co do miłości głównej bohaterki,.. :** <3<3 Gdyby ktoś zapytał kogo wolę .. Wybrała bym obu choć wiem że to nie realne xx . <3<3<3<3<3 Tak czy inaczej rozdział po prostu jgmpdgmjwtwjmpmjt brak słów <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

      Nie zdecydowana Fankaa twojego Boga ! :* Buziaaki

      Usuń
    5. I tu mam problem... Ale spokojnie, to nie koniec historii bo planują III część :)

      Usuń
  2. kocham , kocham , kocham ten blog !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem dlaczego przyszło mi na myśl że Malik się chce zabić :D Hihi nie wiem, na prawdę! :)
    Rozdział jest zajebisty, podoba mi się jak nie wiem co. Scenka z Harrym było ekscytująca! Rozmowa Claudii z Perrie zaskoczyła mnie. Czy to jakaś kolejna intryga? Mam nadzieję, że Claudia uwierzy jej i będzie to pamiętać, bo ja również jestem za tym żeby była z Malikiem, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, pozdrawiam Asiek :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając to chciało mi się smiać z niektórych wypowiedzi bohaterów lecz po dalszym czytaniu stwierdzam, że masz talent. Ciekawa fabuła. Byłam pewna że Claudia jest z Harrym a tu zmyłka. Zayn jest przebiegły, oraz coraz bardziej mnie zaskakuje.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam *-*
    Mam nadzieję, że uloży jej się z Harrym <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja naprawdę nie wiem kogo wybrać czy Hazze czy Malika. Po prostu nie umiem moim zdaniem oboje pasuja do Claudii i dlatego nie umiem wybrać. Kocham ich obu tak bardzo. Tylko nie wiem dlaczego Niall też mi się ty wplata w tą historię XD jednak on mi jakoś do Klaudii nie pasuje, ale nie obraziłabym się gdyby znalazł sie on bliżej Claudii w sensie przyjaciel. Chociaż na prawdę nie potrafię wybrać pomiędzy Hazzą a Zaynem to bardzo podoba mi się twoje opowiadanie i poleciłam je przyjaciółkom więc również niedługo powinny skomentować ten rozdział.
    Pozdrawiam, życzę weny i na prawdę przepraszam za tak bardzo długi komentarz bo pewnie nie będzie ci się chciało go czytać. Pozdrawiam @MirrorPlz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niall? Niall jest bratem Claudii :)
      Co? Długi? Przestań! Ja uwielbiam i chcę żebyście pisały mi długie komentarze! Chcę żebyś wyrażały swoje zdania, opinie! Dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że wystarczająco zadowoliłam Cię swoją pracą.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. niesamowity jak wszystkie <3 Szczerze miło by się czytał gdyby Claudia znowu była z Malikiem ;) ale wiesz to jest tylko moje zdanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy