25 lipca 2013

Rozdział 4

Harry's POV

Moje stalowe nerwy już nie były takie stalowe, kiedy to rzuciłem się na Zayna. Od razu wytrzeźwiałem. Ich pocałunek trwał dłużej niż minutę, a moja zazdrość nie znała granic możliwości. Wiem tyle, że przesadził. Uderzyłem go pierwszy raz w życiu. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Przecież Zayn jest moim dobrym przyjacielem od paru, dobrych lat... Chyba zbyt bardzo zależało mi na Claudii w dodatku byłem na nią wściekły. Dziewczyna spanikowała, krzyczała i prosiła żebym zostawił Zayna. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie rozumiem swojego zachowania. Kopnąłem po drodze kilka butelek i poszedłem na pomost. Usiadłem na samym brzegu i schowałem twarz w dłoniach. Nie wiedząc kiedy, rozpłakałem się.
Przed oczyma ciągle mam obraz całującej się Claudii i Zayn’a, mimo że to on ją pocałował miałem żal do ich obojga. Nigdy przedtem nie płakałem przez żadną dziewczynę…może dlatego, iż Claudia jest zupełnie inna w porównaniu do tych wszystkich dziewczyn? Zdecydowanie tak. Jest inna, wyróżnia się z tłumu, ma piękne blond włosy, duże zielone oczy, śliczny i przesłodki uśmiech, szczupła, delikatna barwa głosu. Do tego wyróżnia się swoimi ruchami, gestami, swoją sylwetką, swoją niezwykłą urodą. Wydoroślała i jest kobietą. Chyba. Nie sprawdzałem. Uwielbiam w niej to, że jest taka nieśmiała i skromna, a kiedy trzeba potrafi utrzeć komuś nosa. Jest tajemnicza, zagadkowa oraz delikatna.
Przetarłem dłonią swoje oczy i westchnąłem ciężko. Siedziałem tak dobrych kilka minut, bo na mojej skórze zaczęły pojawiać się ciarki tzw. gęsia skórka. Może i zmarzłem, bo byłem w samych spodenkach ale za żadne skarby nie miałem zamiaru wracać. Zamknąłem powieki i wtedy na swoim ciele poczułem ciepło, a obok mnie usiadła Claudia. Nie wiedziałem jak mam z nią rozmawiać. Zachowałem się jak skończony idiota i najzwyczajniej w świecie strzeliłem focha jak rozkapryszony dorastający nastolatek.
Jestem głupi.
- Gniewasz się? – usłyszałem jej melodyjny, pełen ciepła głos. 
Spojrzałem na taflę wody w której ujrzałem, przepiękny okrągły księżyc. Bezradnie wzruszyłem ramionami i kątem oka dostrzegłem, że dziewczyna bacznie mi się przygląda.
- W sumie nie mam o co się gniewać – oznajmiłem dość spokojnym głosem.
O-obejrzałem się za siebie a chłopaki kontynuowali zabawę tak jakby nigdy nic się nie stało. Tylko oni potrafili tak ignorować wszelkie sprzeczki.
- Masz – powiedziała stanowczo.
Ostrożnie złapała moją dłoń i uniosła mój podbródek w ten sposób, żebym spojrzał jej w oczy. Zrobiłem to. Choć wtedy wiedziałem, że domyśli się iż płakałem. Mięczak ze mnie.
– Harry, czy ty płakałeś ? – spytała patrząc na mnie zmartwionym spojrzeniem.
Była smutna. I wydawało mi się, że czuła się winna całej tej chorej i niezręcznej sytuacji.
– Płakałeś – wycedziła stanowczo i wtedy to już nie było pytanie.
Stwierdziła. Skinąłem głową i oddychałem płytko. Spuściłem wzrok i zacząłem bawić się kciukami.
- Przepraszam – usłyszałem jej delikatny głos i gwałtownie uniosłem głowę, aby na nią spojrzeć. Po jej policzku spłynęła łza, którą natychmiast wytarła.
- Nie masz za co mnie przepraszać – uśmiechnąłem się lekko do niej.
- Owszem, mam. Całowałam się z Zayn’em i dałam ci powód do zazdrości. Dlatego chciałam cię przeprosić – odetchnęła i wzdrygnęła z zimna. Widziałem, że było jej ciężko. Wierzyłem w to, że nie chciała tego pocałunku.
- Gdyby Niall nie wymyślił tego zadania w innej sytuacji z własnej woli nie pocałowałabyś Zayna?
- Przypominam ci, że to on mnie pocałował nie ja jego – napomniała mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Wiem o tym. Pocałowałabyś go? – spytałem a ona odetchnęła z tak zwaną ulgą.
- Nigdy. On przecież mnie nienawidzi – spojrzałem się na nią pytająco. – Myślisz, że skąd mam tę malinkę? – dziewczyna odsłoniła garść włosów i wtedy moim oczom ukazało się to, o czym wspominała Claudia.
Byłem wstrząśnięty tą sytuacją, dlatego postanowiłem wypytać o szczegóły. Z natury jestem tym ciekawskim.
– Wczoraj w nocy zeszłam na dół tylko po to, aby napić się wody. Gdy miałam wracać usłyszałam hałas gdzie mocno się tym zmartwiłam, Zayn przywarł mnie do ściany w wyniku czego stłukłam szklankę…ale mniejsza o to. No i zrobił mi tą malinkę i powiedział, bym go miło wspominała. Przeraziłam się, ale senk w tym gdy zanim tu przyjechaliśmy spytałam go o wszystko, dlaczego jak i po co…udał, że nie wiem o czym mówię. Dam rękę uciąć że łkał. Pociągnął mnie za włosy i zagroził, żebym wyjeżdżała stąd jak najszybciej się da, bo tylko stwarzam mu problemy – dziewczyna nagle posmutniała i na chwilę schowała twarz w dłoniach.
– Powiedział też, że się puszczam – dodała cicho i wytarła łzę z prawego policzka. Łatwo jest ją zranić i doskonale wiem, że często płacze.
- Zayn nic ci nie zrobi, będę tuż przy tobie – objąłem ją swoim ramieniem, a ona się do mnie przytuliła. Wtedy poczułem jak w dolnej parti brzucha latają motylki.
- Louis też jest nie lepszy – powiedziała nagle.
- Co tym razem? On też ci groził? – zaniepokoiłem się tym faktem. Myślałem, że są w dobrym stosunkach z Claudią. Niestety.
- Nie, nie groził mi. Uważa, że jestem rozwydrzoną i rozkapryszoną księżniczką i nie wiem czemu ma o mnie takie zdanie – wzruszyła ramionami i sam próbowałem rozwiązać tą zagadkę. Wtedy czułem się jak w jakimś tandetnym filmie, kręconym przez niekompetentnego reżysera. Jednak w głębi ucieszyłem się, że Claudia zaufała mi na tyle, żeby zwierzyć się ze swoich problemów. Przytuliła się do mnie,  a ja delikatnie ucałowałem ją w czubek jej głowy.

Claudia's POV

Przeprosiłam go tylko dlatego, bo czułam się winna.
A czy powinnam?
Z Harry’m siedziałam kilka minut i poczułam się lepiej, gdy tylko mu się zwierzyłam. Ufałam mu. Odkąd pamiętam jego lubiłam najbardziej i jak już wcześniej zdążyłam wspomnieć podobał mi się. Znaczy się: podoba mi się!  Jest dobrym przyjacielem. Chyba.
Jest niesamowicie seksowny i w dodatku zabójczo przystojny. Mocno pociągający i tym samym atrakcyjny i niezwykły w rzeczy samej.
Jest oryginalny, inny, niezastąpiony. Jest tylko sobą.
Czyli nadaje się na wymarzonego chłopaka?

Niedziela, wieczór

Do Londynu wróciliśmy przed południem, a jednoznacznie z tym chłopaki mieli niezłego kaca i od razu poszli spać. Nie dziwię się im, w końcu wypili trochę. Jedynie ja z Harrym byłam ta żywa. A oni będą spali aż do rana. Harry jest u siebie i nie rozmawia ze mną. Na obecną chwilę to i dobrze. Każdemu przyda się odrobinę samotności i spokoju.
Teraz leżę na kanapie, oglądam znudzone do ostatku romansidła i zapycham się miską popcornu. Nie wiem co mnie natchnęło na brazylijskie seriale, ale dla odmiany postanowiłam je obejrzeć. Wahałam też się nad jakąś dobrą komedią...
- Przeszkadzam ? - nad sobą ujrzałam uśmiechniętą twarz Zayna, z przerażenia wysypałam na siebie cały popcorn, który znajdował się w misce. Co za sierota ze mnie! Chłopak spojrzał na mnie i zaśmiał się dźwięcznie.
- Czego chcesz? – spytałam oschle, a na stoliku położyłam miskę. Wstałam i z grubsza zaczęłam zbierać porozsypywany popcorn. Tuż przy moim ramieniu pojawił się mulat, kątem oka spojrzałam się na niego i wywróciłam teatralnie oczami widząc jak uśmiecha się do mnie. Czy on ma mnie za idiotkę? Jednego dnia grozi mnie i wyzywa, a na drugi dzień udaje bohatera i super przyjaciela. Rzygam sztucznością.
- Przyszedłem porozmawiać – wycedził i pomógł mi w sprzątaniu.
- Nie mam na to ochoty – pośpiesznie wsypałam popcorn i podniosłam miskę. Chłopak zrobił to samo, następnie spojrzał się na mnie i pokręcił głową a mój żołądek wykonał ze trzy fikołki.
- Wydaje mi się, że musimy – złapał miskę w swoje dłonie i przypadkiem dotknął mojej skóry, a po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Przypadkiem było też to, że spojrzeliśmy sobie w oczy. Miał takie piękne, niesamowite i nieziemsko hipnotyzujące kawowe tęczówki. Natychmiast odgoniłam od siebie tą myśl, że choć przez chwilę mogłam rozmarzyć się o Zaynie. Odskoczyłam z miejsca jak poparzona a on spojrzał się na mnie pytająco. Westchnęłam ciężko i zabrałam od niego miskę. Szybkim krokiem udałam się do kuchni, przy tym wymijając go zwinnie. Po chwili usłyszałam głośne odchrząknięcie, napięcie obróciłam się napięcie i w progu ujrzałam chłopaka. Teatralnie wywróciłam oczami i przygryzłam dolną wargę. Opierał się o futrynę i patrzał się na mnie z wrogim nastawieniem. Ohoho, stary niebezpieczny Zayn powrócił.
- Musimy coś wyjaśnić – powiedział srogo miażdżąc mnie swoim spojrzeniem. W tamtym momencie poczułam jak gorąca fala nagle uderza o moje drobne ciało. – Możemy pójść na pewien kompromis – zaczął zgryzając nerwowo wargę.
- Możesz jaśniej?
- Jak ci ciemno to zapal światło – odpowiedział, a ja zastanawiałam się nad czym jak mam zareagować. Bardziej bezsensownego tekstu to jeszcze nigdzie nie słyszałam. O Boziu. – A więc…oboje zapominamy o tym co wydarzyło się wczoraj i żyjemy własnym życiem, zgoda?
- Obiecuję  – po raz pierwszy uśmiechnęłam się do Malika. On odwzajemnił ten gest, na szczęście odwrócił się i wyszedł a ja odetchnęłam z ulgą. Wychodząc z kuchni wpadłam właśnie na niego.
- A i jeszcze jedno – powiedział uśmiechając się chytrze jak to miał w zwyczaju. Przycisnął mnie swoim ciałem do ściany i uniemożliwił jakikolwiek ruch, rękę zatrzymał na ścianie tuż przy mojej twarzy. Wywróciłam teatralnie oczami i kilkakrotnie zatrzepotałam rzęsami. Starałam się ustabilizować swój oddech. Przygryzłam dolną wargę z nerwów i za chwilę poczułam metaliczny posmak krwi. Ochyda. Chłopak zbliżył się do mnie a ja z przerażeniem spojrzałam na niego. Z zaciekawieniem przypatrywał się niewielkiej ilości cieszy i niespodziewanie zlizał krew z moich ust. Zacisnęłam oczy i czekałam, aż ten cały koszmar przeminie. Następnie delikatnie musnął moje malinowe usta.
- Uważaj na siebie, Horan – syknął wychodząc z domu. I tyle po nim. Widziałam tylko tył jego pleców i zapamiętałam ten szyderczy i kpiący uśmieszek cisnący się na jego usta. Przykucnęłam i schowałam twarz w dłoniach. Znów miałam tę ochotę się rozpłakać, ale jakoś nie potrafiłam.
Chłopaki przespali całą noc męcząc kaca. Żadnego z nich nie widziałam. Zayn prawdopodobnie zniknął na całą noc i szczerze guzik mnie to obchodziło co robił, gdzie był jak i z kim. Interesował mnie tylko to, że wszyscy mieliśmy być na czas w dzień wyjazdu. Nie chciałam żeby coś się schrzaniło. I to jeszcze przez niego. Jednak zanim się położyłam spać w moim pokoju złożył mi miłą wizytę…Harry. Ucieszyłam się, bo chciałam z porozmawiać z kimś normalny. A Niall i Liam spali. Cóż.
Miło nam się gawędziło, pożartowaliśmy, pośmialiśmy się i dużo rzeczy powspominaliśmy. Pokazał mi nawet, że trzyma nadal moje zdjęcie gdy miałam zaledwie dziesięć lat. Powiedział, że byłam taka słodka i urocza…a potem dodał ,,I nadal jesteś”. Podarowałam mu tę fotografię dzień przed ich wyjazdem, ale zawsze byłam tej myśli że już dawno je wyrzucił. Nie pisał, nie dzwonił. Może z początku przez kilka pierwszych miesięcy ich kariery. Potem znalazły się i krótkie wpisy na twitterze czy też ze dwie rozmowy przez kamerkę internetową. Lubię Harry’ego i to nawet bardzo, przypadkiem z jego ust padło nawet pytanie „Jakbyś zareagowała gdybym wyznał Ci miłość?” Spanikowana obróciłam to w żart i zmieniliśmy temat na bardziej luźny. Rozmawialiśmy ze trzy bite godziny, aż ze zmęczenia zasnęłam. Harry ułożył się tuż obok mnie i ciągle trzymał mnie za rękę, a przy tym splótł nasze palce.
Zanim zasnęłam czułam jak całował mnie w czoło i głaskał po włosach szepcząc do ucha, że będzie o mnie dbał jak nikt inny,  że będzie mnie chronił, że te wakacje będę nie zapomniane. Miałam ochotę odwrócić się i rzucić mu się na szyję, jednak w porę opamiętałam się. Chłopak życzył mi dobrej nocy i powiedział, że też jest zmęczony i idzie spać. Uśmiechnęłam się szeroko i odwróciłam delikatnie głowę, zobaczyłam, że Harry już odpłynął. Miał rację, był strasznie zmęczony bo zdarzyło mu się kilka razy zachrapać, co wydawało się być nawet urocze. Ułożyłam się wygodnie poprawiając nasze dłonie, który trwały w żelaznym uścisku i również zasnęłam. Byłam tej świadomości, że jestem w bezpiecznych ramionach ukochanego mężczyzny.

Poniedziałek, rano.
Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i z niechęcią otworzyłam swoje powieki. Obróciłam się i spojrzałam na miejsce w którym spał Harry...ale jego już nie było. Zmartwiłam się myśląc, że mogło się coś stać. Zobaczyłam jedynie małą zgiętą karteczkę. Westchnęłam i szybko wzięłam ją do ręki, odwinęłam ją i zaczęłam czytać.

Następnym razem zostanę tak długo jak będziesz chciała.
Przysięgam na naszą przyjaźń.
 Harry xx

Uśmiechnęłam się sama do siebie i niezdarnie zwlokłam się z łóżka. Poszłam do łazienki aby wziąć gorący prysznic, który postawiłby mnie na nogi. Byłam tak niewyspana...a czeka mnie zapewne długa i męcząca podróż. Po skończonym prysznicu i wyszykowaniu się wyszłam z łazienki i skierowałam się do swojego pokoju. Spakowałam pozostałe rzeczy do walizek i byłam gotowa na podróż. Na paluszkach zeszłam na dół i zauważyłam, że nikogo nie ma. Czyli śpią. Spojrzałam na zegarek. 8.00. Ciekawe o której oni chcą wyjechać...A wspominałam, że Liam ma domek w Miami? Właśnie tam będzie przez najbliższy miesiąc. A potem? Wszystko spontaniczne...

Zrezygnowana i trochę już znudzona zaczęłam przygotowywać śniadanie dla chłopaków. Przy okazji sama wypiłam jogurt naturalny, następnie rozstawiłam pięć talerzy na stole. Pięć wypolerowanych szklanek, postawiłam dzbanek wody i dzbanek soku wiśniowego na środku stołu. Kolejno ustawiłam dwa talerze świeżo zrobionych tostów z serem, pomidorek i szynką i głośno klasnęłam w dłonie z zadowolenia. Usłyszałam skrzypienie schodów i za chwilę zobaczyłam Liama i Nialla. Blondyn krzyknął głośno, że ma pusty żołądek i jest bardzo głodny. Za nimi wszedł zaspany Harry w krótkich spodenkach, podszedł do mnie i ucałował czule w policzek. Nie zdziwiło mnie to, bo w nocy zasnęliśmy w objęciach. W progu dostrzegłam Louisa ze skwaszoną miną, usiadł do stołu i zaczął wybrzydzać.
- Nie lubię tostów - powiedział przeciągle mierząc mnie wzrokiem z góry na dół.
- Jakoś tydzień temu prosiłeś o ich dokładkę, a teraz nagle ich nie lubisz? - spytał Liam, nalewając sobie do szklanki trochę soku wiśniowego.
- Soku też nie lubię - dodał Louis i miałam wrażenie że on to robi specjalnie. Zacisnęłam usta w wąską linię i cicho westchnęłam. A Niall pokręcił głową i uśmiechnął się do mnie.
- Po prostu Louis mnie nie lubi i dlatego nic mu nie pasuje. W porządku Liam, nie martw się - odezwałam się opierając się jednocześnie o zmywarkę. Tomlinson zerknął na mnie i prychnął pod nosem. - Nie musisz tego jeść ani pić, masz do dyspozycji całą lodówkę nie jest przecież zamknięta na klucz, a ręce i nogi masz wiec ich używaj - skierowałam swoją wypowiedź ku niebieskookiemu. Wywróciłam teatralnie oczami i przełknęłam ślinę, następnie poprawiłam swoje włosy.
- Louis czy mógłbyś podać mi swój talerz? - zapytałam słodkim głosem a on wywrócił tylko oczami i oburzył się.
- Sama go tu położyłaś więc sama możesz go stąd zabrać, to chyba nie problem? - rzucił a chłopaki spojrzeli się po sobie. Zdziwiło mnie to trochę, że żaden z nich nie raczył się odezwać. Nawet Harry.
- Prawda. Tobie to by korona z głowy spadła gdybyś zrobił to o co cię proszę - fuknęłam i czułam, że jestem jednym, wielkim strzępkiem nerwów, które zaraz pójdą w niepamięć.
- Nie lubię gdy ktoś mi rozkazuje, nie mów mi co mam robić bo jesteś nikim, tylko rozkapryszoną i rozpieszczoną gówniarą - rzucił, a mnie gwałtownie zrobiło się przykro. Nie rozumiałam dlaczego on traktuje mnie w ten sposób a nie inny. To, że nie jestem sławna jak on nie obliguje go do tego, że może mnie poniżać przed przyjaciółmi. Łzy zastygły mi w oczach i oddychałam głęboko. Harry z przerażeniem patrzał się na mnie, wyczekując mojej reakcji. Myślał zapewne, że pobiegnę do pokoju, rzucę się na łóżko i zacznę płakać. Jednak nie miałam takiego zamiaru...
- Czyli tak chcesz pogrywać? Rozumiem - pokiwałam głową i zacisnęłam usta w wąską linię. - Jeżeli chcesz być traktowany jak śmieć to nim będziesz, bo uważam że skoro Ty mnie nie szanujesz więc dlaczego ja mam robić dla ciebie dobrze jak i tak ty masz to w dupie? - prychnęłam i spojrzałam na Liama, który aż powstrzymywał się od śmiechu.
- Jesteś głupia - wycedził wstając od stołu.
- Nie, nie możesz powiedzieć że jestem głupia. Możesz co najmniej stwierdzić: Moim zdaniem jesteś głupia - uśmiechnęłam się chytrze a on spojrzał się na mnie pytająco. Zbliżył się do mnie na pół metra.
- Moim zdaniem jesteś głupia - z niepewnością wycedził te słowo i wiedziałam, że jest on na straconej pozycji.
- A ja w dupie mam twoje zdanie! - fuknęłam gestykulując rękoma, a Liam w tym czasie wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Harry poszedł w jego ślady. Zdenerwowany Louis uspokoił ich na chwilę.
- Wiesz co ci powiem? Jesteś... - pogroził mi przed nosem palcem, kiedy to miał zamiar mnie zapewne obrazić w niespodziewanym momencie ujrzałam Malika z niezadowoloną miną.
- Tomlinson do mnie! - warknął i wbił swoje miażdżące spojrzenie w jego plecy. Chłopak stojący przede mną westchnął ciężko i przez ramię spojrzał na swojego przyjaciela. - I to natychmiast...musimy porozmawiać - fuknął i zniknął za futryną. Louis poszedł w jego ślady trzaskając przy tym frontowymi drzwiami. Wreszcie mogłam odetchnął z ulgą, Styles pośpiesznie wstał i przygarnął mnie w swoje ramiona. W nieminionej sekundzie odepchnęłam go od siebie i spojrzałam na niego pustym spojrzeniem. On zdezorientowany zastygł w bezruchu.
- Nie potrzebuję litości - wyminęłam go zwinnym ruchem i wyszłam na zewnątrz.
Wiatr owiał całą moją twarz. Usiadłam na marmurowych schodkach, chowając twarz w dłoniach i oddychałam głęboko. Chciałam pobyć teraz sama. Zawiodłam się na Harrym. Jestem na niego zła, że nawet nie odezwał się ani słowem kiedy to wielki pieprzony pan Tomlinson zaczął mi ubliżać. Nie bałam się go, ale jego słowa potrafiły zrobić mi przykrość. Westchnęłam ciężko i usłyszałam krzyki dobiegające zza domu. Postanowiłam to natychmiast sprawdzić. Kucnęłam za jednym wielkim krzewem i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie chłopaków. Tak to był Zayn i Louis. Na dodatek kłócili się.
- Wiem że to przez nią masz teraz spieprzone życie, ale przystopuj trochę bo dziewucha zacznie gadać a nie chcesz mieć chyba problemów? - usłyszałam donośny głos Zayna.
- To nie jest takie proste jak ci się wydaje - syknął Tomlinson, spuścił głowę w dół i wyglądał tak jakby nad czymś zawzięcie myślał. - Nienawidzę jej i mam ochotę ją niekiedy uciszyć, robi z siebie taką niewinną istotkę... - usłyszałam cyniczny śmiech Tomlinsona.
- Ostrzegałem ją kilka razy i chyba poskutkowało - prychnął tym razem Mulat. W tamtej chwili miałam ochotę podejść do nich i wygarnąć wszystko co o nich myślę. Ale nie mogłam. Było ich dwóch.
- Stary...ja muszę się jakoś odgryźć - odezwał się Louis a Zayn szybko złapał go za koszulkę i podniósł go lekko w górę.
- Opanuj się - warknął i puścił go, a brunet poprawił swoją pomiętoloną wtedy już zieloną koszulkę. Usłyszałam, że któryś z nich się zbliża więc postanowiłam się wycofać. - Nie dotykaj jej. Pamiętaj, że jest moja - i wtedy usłyszałam ich gromkie śmiechy. Najciszej jak tylko potrafiłam uciekłam z poprzedniego miejsca i spowrotem usiadłam na schodkach i schowałam twarz w dłoniach, udając że nic nie słyszałam. W tym momencie usłyszałam kroki, tuż obok siebie. Najprawdopodobniej Tomlinson wchodził po schodkach.
- Idiotka... - szepnął prawdopodobnie sam do siebie, a ja momentalnie uniosłam głowę i mrużąc oczy spojrzałam się na niego.
- Co powiedziałeś? - spytałam udając, że nic nie słyszałam. On zatrzymał się i uśmiechnął triumfalnie.
- Nic nic - poprawił się i zniknął za drzwiami.
Oddychałam płytko i gwałtownie starając się ustabilizować swój oddech. Czułam jak wszystko w środku przekręca się, a na ciele czułam ciarki i lekki niepokój. Zaintrygowała mnie ta rozmowa chłopaków, przeraziła ale i też zmotywowała do tego, abyś być twardą i silną. Nie pozwolę już nikomu, aby  mną pomiatał. Będę odgryzać się na każdym kroku, kiedy oni zrobią niewłaściwy ruch w moim kierunku. Bynajmniej się postaram.
- Coś się stało? Chcesz pogadać? - do moich nozdrzy dobiegł zapach dymu nikotynowego z mieszanką tych mocnych perfum, które poczułam w kuchni w noc kiedy tu przyjechałam. Zacisnęłam usta w wąską linię i byłam już na skraju wytrzymałości.
- Zejdź mi z oczu, Malik. Nie chcę cię widzieć - fuknęłam podnosząc się. Skierowałam się prosto do domu trzaskając za sobą drzwiami. Najzwyczajniej w świecie udało mi się spławić tego chłopaka. Zostawiłam go tam samego i zapewne mocno rozczarowanego. Ale spokojnie...dopiero się rozkręcam.
Od śniadania minęło sporo czasu, więc chłopaki postanowili się zbierać. Szczęście, że byłam już gotowa i spakowana do wyjazdu przez co miałam więcej czasu dla siebie samej. Staliśmy tuż pod domem czekając na kogoś. Znudzona tym wszystkim usiadłam na walizce i zaczęłam grać w jakieś denne gierki na swoim I-Phonie. Nagle zatrzymała się żółta taksówka, a z niej wyszła niewysoka, ale bardzo ładna ruda dziewczyna ze słonecznymi okularami na nosie. Siłowała się z wyciągnięciem walizki, lecz Louis zainterweniował. Pomógł jej, na co ona rzuciła mu się na szyję witając go ciepło. Czyli muszą być razem. Albo i nie muszą. Podeszli do nas, a rudowłosa wyściskała każdego chłopaka po kolei, ale z Zaynem przywitała się inaczej. Pocałowała go czule w usta, co mnie mocno zdziwiło i ta informacja uderzyła o mnie jak mocno fala o brzeg.
- Cześć. Mam na imię Megan - uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła swoją dłoń w moim kierunku.
Nagle z nosa zsunęła czarne okulara i spod nich spojrzała na mnie
- Muszę przyznać że jesteś bardzo atrakcyjna nie tak jak Zayn mi opowiadał - zaśmiała się dźwięcznie a za chwilę spoważniała. - Claudia, tak ? - spytała upewniając się a ja pokiwałam głową i lekko potrząsnęłam jej dłonią. - Strasznie miło mi cię poznać i uwierz że cały miesiąc spędzimy razem, czyż nie fajnie? - zaczęła klaskać w dłonie. Widząc to miałam ochotę zapaść się pod ziemię. A mówią, że to blondynki są głupie...ten stereotyp tyczy się niekiedy innych przypadków. A przecież blond to tylko kolor włosów jak nie jeden inny.
- Zayn ci coś o mnie mówił? - mruknęłam przeciągle, a dziewczyna w skupieniu zawzięcie się czemuś przyglądała. A raczej komuś, był to ktoś kto stał za mną. Obróciłam się napięcie i ujrzałam przestraszonego Louisa. Posłałam mu mordercze spojrzenie i nawiązałam ponowny kontakt ze swoją nową znajomą.
- A wiesz...musiało mi się coś najwidoczniej pomylić. Zayn mówił o innej Claudi, nie o Tobie - rudowłosa zaśmiała się nerwowo i wywracała oczami w każdą stronę. Od pierwszego momentu wiedziałam, że nie jest za bystra. I doskonale zdawałam sobie sprawę, że ktoś wykorzystuje jej naiwność i nią najzwyczajniej w świecie manipuluje.
- Całkiem możliwe, Megan. Miło mi cię poznać - uśmiechnęłam się sztucznie i pociągnęłam za rączkę od walizki i skierowałam się do białego Audi.
Pobiegł za mną Louis, twierdząc że tym razem pojadę z nim. Nie bardzo podobał mi się ten pomysł, dlatego odmówiłam. Jednak Louis był na tyle natrętny co uparty, że zaczął mnie przekonywać i prosić, żebym jednak jechała w jego samochodzie twierdząc, że chciałby wszystko naprawiać i zacząć od nowa. Oczywiście. Chce najpierw uśpić moją czujność a następnie w niespodziewanym momencie zadać cios poniżej pasa. Niestety. Jestem za bystra na takie stare numery. W odpowiednim momencie zainterweniował Harold. No w samą porę! Obudziła się księżniczka. Grzecznie powiedział Louisowi, żeby zabierał swoje cztery litery i swoje marchewki do swojego samochodu i żeby nie zawracał więcej mi gitary. Uśmiechnęłam się szeroko w stronę Harrego w ramach podziękowania, a on jedynie puścił mi oczko i w zabawny sposób poruszył brwiami.
W aucie Niall’a siedziałam razem z nim, Liam’em i Harrym. Uważałam, iż to świetny pomysł z tego względu że nie chcę wysłuchiwać historyjek rudowłosej Megan, nie chcę kłócić się z Louisem ani mieć styczności z Zayn’em. Wolę się odprężyć, powygłupiać z ludźmi którzy darzą mnie sympatią i do tego tą prawdziwą.
Z Harrym wyjaśniłam sobie zajście, które miało miejsce w kuchni. Przeprosił mnie za to, twierdząc uparcie, że nie wiedział co robić a i tak bym sobie poradziła. Dlatego wolałam odpuścić i nie wdawać się w większą dyskusję... Harry przysiadł się bliżej mniej i złapał mnie delikatnie za dłoń, po czym po chwili splótł nasze palce. Pochylił się nad moim uchem i przygryzł płatek mojego ucha.

- To będą nasze wakacje. Te najlepsze.


Czytasz=Komentujesz.

20 komentarzy:

  1. Oooo jak słodkoo ^^ Jestem ciekawa co Zayn i Loui kombinują. Denerwuje mnie ich zachowanie. Mam nadzieję, że w końcu odpuszczą. Niech ona będzie z Harrym plisss... :)
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Kocham tego bloga i to jak piszesz :)
    just-you-and-one-direction.blogspot.com
    Agan :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Popieram nie wiem co napisać. Cieszę się że trafiłam na tego bloga. Jestem ciekawa co Lou i Malik wykombinują, oraz kim dla Zayna jest Megan i jaką rolę odegra w opowiadaniu :)

      Usuń
    2. Nooo też jestem tego straaaaasznie ciekawa!I jestem mega ciekawa co Malik zrobi żeby sie znów zbliżyć do Claudi bo jak widać to baaardzo to lubi ^^

      Usuń
  3. Myślałam ze on go tam zabije:o widze ze Zaynowi to na ręke byla ta gra w butelke. Oo mój tekst<3 hahaha Louis wymiata 'Sama go tu położyłaś więc sama możesz go stąd zabrać, to chyba nie problem? ' i ja dalej nie rozumiem czemu on jej tak nie lubi:c ale mniejsza. A Zayn to chyba ma okres haha, bo raz zachowuje sie jakby mial ochote ją zabic a później mily. Czekam na nn,komentarz z lekkim opóźnieniem.

    Foreveroliwciak♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Versatile Blogger!!
    Więcej szczegółów na naszej stronie:
    http://just-you-and-one-direction.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger-ponownie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Robisz niestety trochę błędów, dużo razy piszesz [Louis (i) Liam (i) Harry] jeśli już musisz pisać tyle (i) to przynajmniej przed drugim (i) pisz przecinek.
    opowiadanie ogółem jest całkiem interesujące.
    ps.proszę wyłącz ten obrazek pod komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zauważyłaś nie jestem osobą, która pisze perfekcyjnie a nikt nie jest idealny, bo ideałów nie ma...piszę od niedawna i myślę, że z czasem poprawię się :)
      Dziękuję za Twoją ocenę, bo na pewno to co napisałaś wezmę do serca.
      + Liczę, że za jakiś czas pojawią się i efekty. A co do obrazka - już się robi :)

      Usuń
  6. Rzeczywiście, jest sporo powtórzeń ale wystarczy nad tym popracować. Przy okazji wzbogacisz swoje słownictwo :) Ja jak zaczynałam pisać, to też w co drugim zdaniu potrafiłam wcisnąć te same słowa ;)

    Ciekawi mnie ten spisek Zayn'a i Louis'a i z chęcią będę go odkrywać :)

    Całuję xx
    Sophie

    try-trust-him.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż Ty mnie rozumiesz i dziękuję ; )
      A co do chłopaków sprawa nabierze odwrotu i będzie wszystko się wyjaśniać...raz jeszcze wielkie dzięki! :*

      Usuń
    2. Proszę bardzo :) Nie wszyscy są idealni ale można nad sobą popracować... Co ja piszę, nikt nie jest idealny ;P A jeśli drobna krytyka, czy zwrócenie uwagi na jakiś szczegół może pomóc - to dlaczego by tego nie robić?
      Mnie osobiście przeraża to, jak pisałam pierwsze rozdziały... Dlatego te powtórzenia rzuciły mi się w oczy ;)


      Usuń
  7. Oczywiście że tak, ideałów nie ma : ) Po kilkakrotnym przeczytaniu rozdziałów stwierdzam iż są te przeklęte powtórzenia, ale odkąd pamiętam jeszcze z podstawówki mam z nimi problem...jednak myślę, że popracuje nad pisownią i w ogóle i za jakiś czas będzie o wiele lepiej :D
    Ale chyba oprócz tego aż tak wielkich błędów nie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dopatrzyłam się jakiś większych przewinień ;) We wcześniejszych rozdziałach było kilka dziwnie sformułowanych zdań, ale w tym ostatnim - jest w porządku :) Tylko te powtórzenia... To chyba zmora każdego, próbującego swoich możliwości w pisaniu. Trzeba to przeboleć i szukać synonimów to danego wyrazu, próbować zmienić kolejność zdań, inaczej je komponować. Kiedyś pisanie rozdziałów zajmowało mi mnóstwo czasu - właśnie przez kombinowanie... Będzie dobrze :) To da się zniwelować :)

      Usuń
    2. Nie jestem jakimś ekspertem, bo też czasem wale takie byki, że głowa mała więc nie weź mnie przypadkiem za jakąś nie wiadomo jak pewną siebie wariatkę ;)

      Usuń
    3. Jak wspominałam ja również pisarką nie jestem i ciężko też sobie samej ocenić, lepiej to wychodzi osobie trzeciej ; ) Może te złe formułowanie zdań wynika z jakichś braków lub coś, z polskiego też nie jestem geniuszem ale to z braku chęci i czystego lenistwa :D
      Przy kolejnym rozdziale dokładnie przeanalizuję treść i powinno być dobrze :D
      Ale Sophie, fabuła myślę że Ci się choć troszkę podoba...

      Usuń
    4. Już mnie zaciekawiła i liczę, że wciągnie jeszcze bardziej :)
      Życzę weny i mnóstwa pomysłów :)

      Usuń
  8. ten blog jest super świetnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  9. troszkę nie ogarniam ale i tak uwielbiam
    ^.^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy